Czytaj z Marcinem (1/?) - James Brabazon - "Mój przyjaciel najemnik"

Rok 20...

5 years ago, comments: 3, votes: 43, reward: $1.84

102832573_10222057140922542_7013715153756615387_o.jpg

Rok 2002. W Liberii toczą się krwawe walki między siłami prezydenta Taylora (nazwać go złym, to eufemizm), a rebeliantami. Świat jednak o nie wie o tych drugich prawie nic, oprócz tego, że istnieją. Młody reporter James Brabazon stawia sobie za cel to zmienić - dotrzeć do nich i dać im możliwość wypowiedzenia się przed światem.

By jakoś przetrwać w niepewnych warunkach, zatrudnia ochroniarza - Nicka du Toita, dawnego komandosa RPA, najemnika i handlarza bronią. Nie wie jednak, jak bardzo zmieni to jego życie i w jakie wydarzenia go wplącze.

Nick z wynajętego pracownika dość szybko staje się przyjacielem. Wspólnie z Jamesem pogrążają się w wirze wojny domowej, którą ten drugi relacjonuje w mediach. Zarazem coraz bardziej wikłają się w konflikt i różne mocno szare sprawki. Nie przypadkiem w czasie jednego z przyjęć znajomy, słysząc rozmowę telefoniczną Jamesa, pyta go wprost: "Ty tę wojnę relacjonujesz, czy prowadzisz"? A sprawy robią się jeszcze mroczniejsze, gdy na horyzoncie zaczyna majaczyć zamach stanu w Gwinei Równikowej...

Dostajemy solidny kawał reportażu i (auto)biografii. Poznajemy, na tyle, ile to możliwe, kulisy działań wojennych w Afryce - wraz z ich niepojętym dla nas okrucieństwem, sposoby działania handlarzy bronią i agentów wywiadu, dowiadujemy się, jak nie należy obalać prezydenta, a także zaglądamy do okrytego złą sławą więzienia Playa Negra, w którym Nick miał spędzić kilka dekad.

102966452_10222057141962568_8720455658490863249_o.jpg

Książka ta nie jest łatwa w lekturze. Ani przyjemna. Niejednokrotnie pozostawia niesmak i wstręt. Niemniej jest ważna i z czystym sumieniem ją polecam. Pokazuje bowiem coś, co w świadomości przeciętnego odbiorcy istnieje tylko minimalnie lub wcale. Pozwala też zrozumieć, że Europa skrzywdziła Afrykę co najmniej dwukrotnie - pierwszy raz kolonizując i wyzyskując, drugi - dając niepodległość bez żadnego przygotowania. Bez budowy systemu edukacji i opieki zdrowotnej, bez żadnego zabezpieczenia przed dyktatorskimi zapędami miejscowych watażków, przemocą, biedą. Kraje Afryki są niepodległe - oficjalnie, w praktyce jednak w wielu z nich decydujące słowo mają, oprócz dawnych metropolii, także inne światowe mocarstwa. Gdyby zaś któryś z miejscowych przywódców zagroził ich interesom, to łatwo tym przywódcą może przestać być.

Odkrywamy też, że kiedy trafi się na wojnę, trudno pozostać czystym i obiektywnym, bezstronność i człowieczeństwo narażone zostają na szwank. I nawet morderca może zostać przyjacielem - jeśli tylko stoi po twojej stronie frontu...

102875243_10222057141402554_5094165145624447470_o.jpg