Książka, która pochodzi jeszcze sprzed mojej ery filologicznej. Kupiłem ją sobie (za niemałe, jak na ówczesne ceny i zasoby, pieniądze), ponieważ urzekła mnie zarówno zawartością, jak i szatą graficzną.
Co mnie w niej zachwyciło? Ujmując rzecz najkrócej - to, że nie ogranicza się do suchych map (które same w sobie byłyby i tak ciekawe...) i kilkunastu najważniejszych języków. Przeciwnie - przytacza przykłady z języków, o których istnieniu nigdy wcześniej nie wiedziałem ani ja, ani (prawdopodobnie) 99% czytelników. No bo kto, oprócz fanatyków (i specjalistów, ale oni też są fanatykami...) słyszał o dyirbal, jukagirskim, albo, dajmy na to - hixkaryana? A tu, nie dość, że są wspomniane, to jeszcze przytoczone są krótkie przykłady i wspomniane ich najbardziej niezwykłe cechy szczególne...
Na ponad dwustu stronach omówione są najważniejsze rodziny językowe poszczególnych kontynentów - od dość dobrze nam znanej Europy, przez Kaukaz, po bardzo egzotyczne regiony Ameryki Południowej czy Oceanii.
Nie brakuje także językoznawczych ciekawostek - zarówno dotyczących poszczególnych języków, narodów i ich kultur (dowiemy się, na przykład, jak wieloma, i jakimi, słowami można w języku szona określać chodzenie, ile fonemów jest w języku pirahã, a ile w ubyskim, ewentualnie, ile mniej więcej jest języków na Nowej Gwinei)
jak też pojęć ogólnojęzykoznawczych (takich jak aglutynacja, ergatywność, harmonia samogłoskowa albo ekskluzywna liczba podwójna):
Dowiemy się również, że coś pozornie uniwersalnego, jak szyk zdania (podmiot-orzeczenie-dopełnienie) wcale nie jest jednakowy we wszystkich językach, zaś niektóre jego warianty występują wyłącznie w Amazonii.
Miłym dodatkiem jest też rozdział poświęcony systemom pisma używanym na całym świecie przed wiekami oraz dziś. Zamieszczone w nim tablice z alfabetami i sylabariuszami nie są, być może, w dobie internetu czymś wyjątkowym, jednak pod koniec lat 90, kiedy kupowałem książkę, były najbardziej dla mnie dostępnym źródłem wiedzy o tym, jak się pisze, powiedzmy, w Etiopii:
a jak piszą Czirokezi czy mieszkańcy wysp Indonezji.
Treści są przedstawione bardzo przystępnym językiem, przeznaczonym dla czytelnika bez specjalistycznego przygotowania (choć oczywiście, pewne podstawy są wskazane!). Wiadomo, specjaliści językoznawcy znajdą tu pewne uproszczenia i pominięcia, ale trzeba pamiętać, że to pozycja popularnonaukowa dla amatorów, a nie literatura specjalistyczna dla profesorów Polecam, jako pierwszy krok, każdemu, kto chciałby wkroczyć w świat języków i poszerzyć swoją wiedzę o nich.