Komisarz Hanusik jest specjalistą od spraw nierozwiązywalnych i bardzo często przychodzi mu mierzyć się ze stworami ze śląskiej mitologii - utopce, południce, beboki czy fojermōny to jego codzienność. A gdzieś z tyłu kryje się jeszcze jego arcyrywal, Zefel Walynciok, który też ma swoje sekrety...
Opowiadania stanowią dobrze przemyślaną kompozycję i trzeba je czytać po kolei - żeby rozumieć wszystkie wątki i nie psuć sobie lektury przedwczesnym zdradzaniem pewnych tajemnic. Podczas lektury nieraz zdarzyło mi się zaśmiać (w końcu - komedia kryminalna!) - stanowi to dodatkową wartość utworu. Ostrzegam jednak, że polski czytelnik może musieć od czasu do czasu szukać znaczenia słów - nie wszystkie są zrozumiałe na pierwszy rzut oka i mogą sprawić pewne kłopoty.
Za największe zalety książki uważam właśnie język - ślōnska godka w żywej postaci (w czasie lektury słyszałem tekst w głowie czytany/mówiony głosem Bercika ze "Świętej wojny") - szczególnie doceniam scenę rozmowy Hanusika z Motylem, w której warszawiak gubi się wśród fałszywych podobieństw do polszczyzny
Książkę kupiłem na dworcu w Katowicach, bo po prostu chciałem mieć jakąś książkę po śląsku, a ta wyglądała najciekawiej i była względnie tania. Po lekturze już wiem, że będę polował na kolejny tom :)