Może zawierać spojlery!

Autor był mi już wcześniej całkiem dobrze znany, jako twórca bardzo mrocznych, dość brutalnych, ale też bardzo dobrych thrillerów z elementami kryminału (albo kryminałów z elementami thrillera, jak kto woli). Nic dziwnego więc, że kiedy zobaczyłem tę książkę, podkusiło mnie po nią sięgnąć.
I nie rozczarowałem się. Co prawda, tym razem jest to mocno odmienny typ literatury - Chattam poszedł mocno w kierunku fantastyki - ale thrill i mroczność wciąż są w odpowiedniej dawce, akcja trzyma w napięciu i nie jest łatwo książkę odłożyć.
Wszystko zaczyna się w Nowym Jorku, w okresie Świąt. Nad miasto nadciąga wielka zamieć. Jednak szybko okazuje się, że jest to zamieć, jakiej nikt nigdy nie widział. Rozpętuje się straszna burza, podczas której złowrogie błyskawice polują na ludzi i ich znikają. Matt i Tobias, przyjaciele ze szkoły, jakimś cudem są w stanie ukryć się przed burzą i strasznymi istotami o oczach niczym reflektory, poruszającymi się niby na olbrzymich szczudłach. Chłopcy zdołali ocaleć, jednak szybko przekonują się, że świat, który znali, przepadł bezpowrotnie. Zostali sami... a przynajmniej tak się wydaje na pierwszy rzut oka.
Uciekając z miasta stopniowo dokonują kolejnych odkryć. Burza drastycznie odmieniła przyrodę, która teraz jest znacznie bardziej niebezpieczna. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, by przeżyć... W końcu na jednym z drzew odkrywają ślad innych ocalonych, wskazówkę-drogowskaz. Podążając za jej radami, docierają, po niezbyt przyjemnych przygodach, do osady zamieszkanej przez takich, jak oni - dzieci, które przetrwały Burzę.
Tam dowiadują się wielu nowin - między innymi tego, że takich osad jest niemało, a mieszkające w nich dzieci przyjęły nazwę "Piotrusie" i próbują odbudować społeczeństwo na nowo. Przekonują się też, że również i niektórzy dorośli przeżyli, ale trzeba ich unikać jak ognia - niektórzy zmutowali w agresywnych Żarłoków, inni - Cynicy - porywają Piotrusiów i wywożą ich daleko na południe, do swojej Królowej. Nikt nie wie, po co, bo żaden porwany nie wrócił.
Życie w osadzie do najłatwiejszych nie należy, choć wspólnymi siłami mieszkańców jakoś udaje się zapewniać nie tylko przetrwanie, ale nawet i rozwój. Przynajmniej do pewnego czasu - potem zagadek i niebezpieczeństw zaczyna przybywać, a Matt jakoś musi sobie z nimi radzić. Nie sam, oczywiście - razem z Tobiasem oraz Amber, jedną z najzdolniejszych mieszkanek osady. Trójka bohaterów musi nie tylko zbadać niezwykłe, wręcz nadprzyrodzone zdolności, jakie rozwijają w sobie Piotrusie, ale także wyjaśnić zagadkę Minotaura, wytropić zdrajcę i odeprzeć atak armii Cyników. Całkiem sporo, jak na nastolatków, prawda?
Na samego Matta wrogowie zawzięli się jeszcze szczególniej - w swoje ręce chcą go pochwycić i Królowa z dalekiego Południa, i złowieszczy a nieznany nikomu Raupenoden - istota potrafiąca przedostawać się do snów Matta i mająca chyba wiele wspólnego ze strasznymi Szczudlarzami Burzy... Czy Mattowi i reszcie Przymierza uda się ocalić życie i chociaż w pewnym stopniu odkryć tajemnice Innego Świata?
Na razie - nie wiem. Kupując, miałem wrażenie, że jest to pierwszy tom trylogii, którą dość łatwo upoluję i przeczytam. A Gucio. Tomów cyklu jest już siedem i zaopatrzenie się w komplet na rozsądnych warunkach wcale nie będzie proste. Ale oczywiście spróbuję. Historia wciągnęła zbyt mocno, by odpuścić :)