Moi drodzy,
wielkimi krokami nadchodzi nowy rok, staremu pozostały już tylko godziny życia. Nie wiem, jaki był dla Was - dla jednych pewnie był bardzo udany, dla drugich na pewno mniej - ale każdemu czytającemu te słowa życzę, by nowy, 2018, był lepszy pod każdym względem, jaki sobie tylko wyobrazicie. Żeby dopisywało zdrowie, żeby pieniądze płynęły strumieniem, ale także - żeby nie brakowało szczęścia (w końcu Titanikiem płynęli bogaci i zdrowi, tylko szczęścia nie mieli jakoś...), żeby każdego dnia zdarzały się powody do radości - nawet tej drobnej. Żeby wszystkie Wasze zamiary się udało zrealizować i żeby nie brakowało sił ku temu.
I po prostu, żebyście za rok mogli powiedzieć - było dobrze!
PS 1.
Ja wiem, że fajerwerki pięknie wyglądają, sam lubię na nie popatrzeć (zresztą chyba widać po zdjęciach!), ale... nie jesteśmy na tej planecie sami. Uszanujmy też zwierzaki - nie tylko te domowe, którym jesteśmy w stanie choć trochę pomóc w czasie hucznej zabawy, ale też "dzikuski", którym nie pomoże nikt. Nie będę namawiał, by zrezygnować z fajerwerków w ogóle. Ale ograniczmy się chociaż do kilku minut przed i kilku minut po północy. Więcej naprawdę nie trzeba, a też będzie ładnie. I odpuśćmy sobie petardy hukowe - one nawet wrażeń estetycznych nie dają...
PS 2.
A jeśli już będziecie odpalać cokolwiek - bądźcie ostrożni. Ratownicy, sanitariusze, lekarze - też ludzie i w Nowy Rok na pewno woleliby mieć przyjemniejsze widoki, niż Wasze porozrywane kończyny, oszczędźcie im tego ;)