"Ortalionowy dziadek" (1968) - film krótkometrażowy

Na trop tego krótkiego (25 minut) filmu trafiłem zupełnym przypadkiem, śledząc na grupie dyskusyjnej wątek poświęcony obrazom kręconym w Łodzi. Ponieważ zauważyłem, że niektóre sceny działy się w miejscach dobrze mi znanych właściwie od uro...

8 years ago, comments: 0, votes: 5, reward: $0.19

Na trop tego krótkiego (25 minut) filmu trafiłem zupełnym przypadkiem, śledząc na grupie dyskusyjnej wątek poświęcony obrazom kręconym w Łodzi. Ponieważ zauważyłem, że niektóre sceny działy się w miejscach dobrze mi znanych właściwie od urodzenia, postanowiłem się z tym dziełem zapoznać bliżej.

dziadek1.png

Sama fabuła (której scenariusz napisał nikt inny, tylko Jerzy Urban - TEN Jerzy Urban), nie jest jakoś specjalnie wyrafinowana. Jest sobie profesor w dojrzałym wieku, który lubi gościć swoich przyjaciół na brydżu, okraszonym drogim jedzeniem i jeszcze droższym alkoholem. Podczas brydża zawsze ma włączone radio, które wyłącza tuż po prognozie pogody. Jak się okazuje, ma to istotne znaczenie - z profesorskiej pensji nie byłoby go stać na takie luksusy i dorabia sobie, kradnąc niezwykle modne wtedy ortalionowe płaszcze w rozmaitych restauracjach, a następnie sprzedając je zaprzyjaźnionemu paserowi.

dziadek2.png

Interes kręcił się bardzo dobrze, jednak w pewnym momencie profesor-złodziej popełnił błąd, kradnąc płaszcze niewłaściwym osobom - ministrowi, a co gorsza - milicjantowi. Tego już służby śledcze nie mogły puścić płazem i zintensyfikowały swoje działania. W wielu kawiarniach rozmieścili swoich ludzi, w innych - ostrzegli obsługę, by w razie spostrzeżenia podejrzanego osobnika - zatrzymali go do czasu przyjazdu mundurowych.

dziadek3.png

Profesor w kilku przypadkach zdołał się wywinąć, tłumacząc się sklerozą i pomyleniem płaszczy, jednak ostatecznie, w jednej z kolejnych kawiarni - kelnerka go zatrzymała, zadzwoniła na milicję. Czy to wystarczyło do aresztowania, czy może jednak profesor znalazł jakiś sposób, by uniknąć zasłużonej kary - kto ciekaw, niech się sam przekona.

dziadek4.png

Film sam w sobie nie jest jakimś arcydziełem. Jednak jako krótkometrażowy nie trwa na tyle długo, by móc widza znużyć. Na pewno interesujące może być odkrycie, jak naczelny propagandzista PRL spisywał się jako reżyser. Oprócz tego zdecydowanie polecam film miłośnikom Łodzi, a zwłaszcza osiedla Marysin-Doły na Bałutach - znajdą w nim kilka ciekawych ujęć dawnej kawiarni "Jedyna" i okolicznych ulic.

dziadek5.png

Film jest dostępny na platformie Youtube, screeny z filmu zostały zamieszczone na prawie cytatu.