Bo to małe miasteczko w nieco dawniejszych czasach swoją drużynę miało. Zwała się ona od pobliskiej przełęczy - Mamisoni i zaczęła działać - prawie na pewno - jeszcze za czasów radzieckich. Niemniej do informacji i wyników z tamtych czasów dotrzeć mi się nie udało. Za niepodległej Gruzji, w 1990 roku klub przystąpił do rozgrywek w środkowej grupie Drugiej Ligi (3 poziom), zajmując w niej ostatecznie 8 miejsce. W 1991 - drużyna miała występować na tym samym poziomie w grupie C, i nawet rozpoczęła rozgrywki. Niestety, pod koniec kwietnia północno-zachodnią Gruzję nawiedziło potężne trzęsienie ziemi, w którym najmocniej ucierpiały właśnie Racza, Leczchumi i północna Imeretia. Ze względu na zniszczenia klub nie był w stanie kontynuować gry i ukończyć sezonu.
Do rywalizacji powrócono kilka miesięcy później - jesienią, po zmianie formatu na jesień-wiosna, Mamisoni było zespołem Trzeciej Grupy (4 poziom), sezon zakończyło na dość dobrym trzecim miejscu. Jednak następnie znowu coś się popsuło. W sezonie 1992/3 Mamisoni, razem z drugą raczyńską drużyną, Raczą z niedalekiego Ambrolauri, miały uczestniczyć w rozgrywkach strefy centralnej Drugiej Grupy. No właśnie. Miały. W finałowych tabelach nie ma żadnej z nich, co znaczy, że albo nie przystąpiły do rywalizacji, albo wycofały się jeszcze przed osiągnięciem półmetka sezonu. Informacji brak i nie bardzo jest jak je znaleźć.
Nie wiadomo także, co się działo w kolejnych latach - czy kluby zawiesiły działalność całkowicie, czy też występowały w Turnieju Kwalifikacyjnym - rozgrywkach najniższego szczebla tak zapomnianych, że żadne tabele końcowe się w powszechnym obiegu nie zachowały. Wielki powrót nastąpił dopiero w sezonie 1995/6 - Mamisoni pojawiło się (po reformie rozgrywek) na zapleczu ekstraklasy, gdzie rywalizowało w grupie zachodniej. Bezpośrednio po powrocie było ligowym średniakiem, zajmując siódme miejsce, w kolejnym sezonie już mocno odstawało od reszty stawki, zajmując w grupie ostatnie, siedemnaste miejsce.
Nigdy więcej nie widziano już Mamisoni w rozgrywkach seniorów.
Położony wśród zaułków miasteczka, z dala od głównych ulic, stadion okazał się bardzo kameralny. Pierwsze wrażenie było jeszcze zupełnie niezłe - w miarę nowa brama, z ładnie wymalowanym szyldem zawierającym nazwę stadionu.
Oczywiście, wejście na stadion tylko przez tradycyjną "drabinkę" - ułatwienia dla osób niepełnosprawnych jeszcze tam nie dotarły. Miejscowa dzieciarnia była bardzo zdziwiona widokiem turysty, ale nić porozumienia i życzliwy kontakt udało się nawiązać.
Drewniane trybuny mogące pomieścić kilkaset osób już w tak dobrym stanie nie były, co dopiero mówić o budynkach klubowych. Zdecydowanie dawało się zauważyć, że wielki (nawet jak na gruzińskie realia) futbol od dawna omijał to miejsce:
Dało się także zauważyć wykorzystanie tradycyjnych metod dbania o murawę (nawiasem mówiąc - całkiem ładnie zieloną):
Jednak najładniejszym elementem stadionu okazał się widok pięknych gór położonych na północ od boiska:
Czy obecnie w Oni dzieje się coś na płaszczyźnie piłkarskiej? Najkrócej mówiąc - nie wiem zbyt wiele. Sądząc po nowych zdjęciach, zrobiono mały remont trybun i zamieniono ich ławki. Miejska drużyna - znów pod nazwą Mamisoni - w 2018 i 2019 brała udział w rozgrywkach Ligi Amatorskiej regionu Racza-Leczchumi, a na trybunach zasiadało po kilkaset osób. Na "regularne" rozgrywki podlegające strukturom GZPN jednak chyba wciąż nie starcza zasobów - czy to czysto finansowych, czy też również ludzkich. Mimo wszystko mam nadzieję, że Mamisoni pewnego dnia powróci do ligi i zagości w niej na dłużej.